Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lipca 2014

"Wytępić całe to bydło"

autor: Sven Lindqvist

   Od dłuższego czasu, żadna książka nie dała mi tak do myślenia, jak to niewielkie, ale za to bardzo bogate w treść, także tą żyjącą między wierszami, dzieło. Anglia i kolonializm, Hitler i Holokaust to swoisty początek i koniec. Wszyscy wiemy, że historia, czy krajowa, czy ogólnoświatowa podlega różnym interpretacjom i przekłamaniom. Te zależą często od najbardziej pasującej „właściwej linii politycznej”. Być może autor tej książki też nie ustrzegł się przekłamań. Ilość źródeł, na których Sven Lindqvist oparł swoją interpretację jest jednak zbyt duża i zbyt poważne to źródła, aby można było powiedzieć, że cała jest kłamstwem. 

   To, co zwróciło moją szczególną uwagę, to fakt, że większość powieści, opowiadań i innych źródeł jest w Polsce niedostępna, albo trudno do nich dotrzeć. Większość z nich nigdy też nie była tłumaczona na język polski. Można sobie zadać pytanie, czy to przypadek? Niestety, z powodu takiej przeszkody trudno jest sprawdzić racje autora. 
   Sporą część wywodu została oparta na znanej nam powieści „Jądro ciemności” J. Conrada. Twórczość Conrada jest niejako spoiwem i zrelacjonowanym skutkiem wiodącej filozofii o wyjątkowości białego człowieka. Interesująca jest również, dzięki odniesieniu do historii, interpretacja takich powieści jak „Wojna światów” GH Wellsa.
   Dla mnie ważniejsze jest nie tyle usprawiedliwianie Hitlera i holokaustu, a takie wrażenie można odnieść podczas lektury, ale pokazanie sposobu myślenia, atmosfery, a co za tym idzie zachowania ludzi i społeczeństwa europejskiego na przełomie XIX i XX wieku. 
   Można śmiało powiedzieć - "Runęły mury Babilonu". Europejski kolonializm pokazał swoją drugą, mroczną twarz. Jestem pewien, że po przeczytaniu tej książki, moje spojrzenie i rozumienie historii już nigdy nie będzie takie jak dotychczas.

Tomasz R.Głogowski

Wydawnictwo 

Interesujące Cię książki znajdziesz w E-bookarni Pana Szczura

czwartek, 3 kwietnia 2014

"Słowo i miecz"

autor: Witold Jabłoński

   Wziąłem do ręki opasłe tomiszcze i pomyślałem: historia, legendy i mity słowiańskie w konwencji fantasy, to może być dobre. Do tej pory tak niewiele było naszej słowiańskiej kultury w literaturze. Powodem była i jest nadal mała wiedza i niewiele materiałów źródłowych do wykorzystania. Z popularnością tego gatunku też było krucho. Ostatni bum na książki łączące historię z fikcją, znalazł jednak wielu zwolenników również w naszym kraju. Nadzieja więc w sercu rosła. 

   Przyznam, że po przeczytaniu notki od wydawcy, (a czytam je zawsze) w której oznajmia, podobnie jak inny wydawca przy okazji wydania innej opasłej książki, pojawienie się oto naszej, rodzimej Gry o tron, poczułem nutę niechęci. To przecież bardzo tani chwyt dla "pelikanów" co to łykną drętwe i prymitywne teksty reklamowe i kupią, i przeczytają z nabożną czcią wielką polską powieść. Jednym słowem, wydawca spieprzył sprawę.
   Tak więc, pomimo, z nadzieją zabrałem się za lekturę. Początek nie był zaskakujący, raczej przewidywalny i nieco drętwy. Ale przecież nie zostawię książki po kilku stronach. Czytam dalej i muszę przyznać, że pewnie przeczytał bym do końca, gdyby nie jeden fakt. Wydawca się nie pomylił! Pomimo, że "Słowo i miecz" to tylko jeden tom, to jednak na miano "Gry o tron" zasługuje. Zasługuje, ponieważ jest tak samo przegadana, upstrzona przymiotnikami i nie widać celu, a przynajmniej jest zbyt mglisty, aby chciało się poświęcić mu czas. Jestem przekonany, że każdy regularny czytelnik, bez zbędnego wysiłku jest w stanie przewidzieć przynajmniej ogólnie zakończenie tej historii. 
   W części, którą dałem radę strawić znalazło się kilka ciekawych fragmentów, które pchały akcję do przodu. Autor dał życie np dzikim leśnym ludziom, dla których więzi braterskie oznaczały również wspólne noce, a nie tylko bohaterskie oddanie. Nie było jednak tych akapitów na tyle dużo, abym dobrnął do końca lektury. Ogólnie dialogi były wg mnie zbyt opisowe, a opisy przeładowane. Mrowie przymiotników kłębiło się jak mgła, gęstniejąc z każda chwilą i przesłaniając sens dalszego czytania.
   "Słowo i miecz" mogę polecić wszystkim, dla których tematyka jest całkowicie nowa. Z pewnością znajdą w niej nieco zachęty i kilka tropów dla dalszego odkrywania świata naszych przodków.  


Tomasz R.Głogowski

Wydawnictwo 

Interesujące Cię książki znajdziesz w E-bookarni Pana Szczura

środa, 22 stycznia 2014

"Mieszko I"

autor: Jerzy Strzelczyk 

    Opis na tylnej okładce bardzo rozbudził moją ciekawość. Mogę powiedzieć, że niemal rozpalił ją do białości. Pomyślałem, że wreszcie, nareszcie, jakieś nowe odkrycia, które pozwolą poznać mnie, laikowi ludzką postać władcy Polan, bez naukowo historycznego "owijania w bawełnę". 

    Dorwałem więc książkę. Przeczytałem i.... muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Jak dla mnie nieco za mało miejsca poświęca samemu Mieszkowi I. Większą część zajmują za to opisy prawdopodobnych warunków politycznych, ogólnie o sytuacji społecznej. Porusza również, jak dla mnie zbyt rozwlekle, sprawę żony Mieszka I, jej imienia i pochodzenia. 
    Książka niezaprzeczalnie jest jednak kopalnią wiedzy, nie koniecznie faktów. Autor przytacza informacje z różnych, większości znanych źródeł i próbuje je usystematyzować. Napisana jest "przyjaznym tekstem". Myślę, że spodoba się i osobom zapoznanym już nieco z tematem jak i początkującym miłośnikom wieków "żelaza".

Tomasz R.Głogowski
Wydawnictwo
Interesujące Cię książki znajdziesz w E-bookarni Pana Szczura